Słodka tajemnica

„Korzystaj póki leży, jeszcze za tym zatęsknisz, zobaczysz”. 

„Ciesz się, że jeszcze nie mówi, ja teraz to bym chciała, żeby moje tak pomilczały”.

„Jeszcze nie raczkuje? Ciesz się!”

„Nie chodzi? Całe szczęście – zobaczysz jak zacznie chodzić to nie nadążysz”.

Słyszałaś to już kiedyś? Hah, ja słyszałam każde nawet po kilka razy. Teraz podzielę się z Tobą moją słodką tajemnicą. Mój syn ma 12 lat i jeszcze nie zatęskniłam za tym, żeby znowu sobie leżał i patrzył bezwiednie machając rękami i nogami. Wręcz przeciwnie! Wypatruję każdego kolejnego etapu z niecierpliwością.

To znaczy OK, był to słodki czas i łezka w oku kręci się, kiedy myślę o tym, że dopiero był takim kizi mizi bobasem i to już nie wróci, ale… ale jest teraz dojrzewającym chłopcem, który na moich oczach wyrasta na fantastycznego człowieka i taka jest kolej rzeczy. To coraz bardziej samodzielny człowiek, który na przykład zrobi sobie SAM śniadanie, ba! Nawet mi zrobi jak poproszę. Wyniesie śmieci, zrobi swoje pranie, mogę iść z nim do kina na nowy film Marvela czy też na spacer podczas którego możemy porozkminiać wiele fascynujących obszarów. Począwszy od tematów, które aktualnie go fascynują, a były różne: orki, węże, pająki, mrówki, mity greckie, rzymskie, anime, konstrukcje kartonowe, (mogłabym tak długo), po tematy o prawach kobiet czy LGBTQ+. Nawet pisząc o tym myślę sobie: wow! Jaki to jest interesujący człowiek, dzięki któremu ja sama się rozwijam. A to jedynie tyci skrawek z bycia mamą dwunastolatka. Widzisz co mam na myśli? Zamiast straszyć jak to będzie ciężko i trudno chciałabym dziś pokazać Ci ile dobrego, fascynującego, inspirującego przed Tobą!

Każdy z etapów rozwoju mojego syna jak i mojej córki, która ma aktualnie 16 miesięcy, to niesamowity zachwyt nad momentem. To osiągnięcie, krok do przodu. Nie chciałabym uwsteczniać moich dzieci do momentu, kiedy leżą bezwiednie, bezradne, w 100% zależne i nie potrafiące wyrazić swoich potrzeb słowami, dlaczego miałabym? 

Wiem, że macierzyństwo miewa trudniejsze momenty i pewnie stąd bierze się to „straszenie” innych, ale może warto bardziej skupić się na tym co dobre? Nie lubiłam, kiedy inne mamy tak mnie uprzedzały przed tym co mnie czeka i myślę, że u wielu z nas może rodzić to lęk przed tym co czeka mnie w przyszłości.

Prawda jest taka, że dla każdej z nas macierzyństwo może być zupełnie inne. Tak samo jak nasze dzieci są różne i nie ma jednej złotej rady ani na przygotowanie się do roli mamy ani na dobre wychowanie dziecka. Dzisiaj dzielę się z Wami MOJĄ słodką tajemnicą. Ja uważam, że to bardzo fascynujące jak taka mała poczwarka rozkwita pod Twoim okiem. Mało tego, jestem bardzo podekscytowana tym co przyniesie przyszłość i czekam na te etapy z pozytywnym nastawieniem, tak jak czekałam na raczkowanie, chodzenie czy mówienie.