Rodzicielstwo bliskości: Wstęp

Rodzicielstwo bliskości to moje największe odkrycie w macierzyństwie. To odkrycie, które zdjęło mi balast z pleców, ciężar z klatki piersiowej i dodało plus sto punktów do pewności siebie. O co chodzi?

Pewnie to znasz:

Nie bujaj, bo przyzwyczaisz.

Nie noś, bo rozpieścisz i już nie odłożysz.

Niech poleży, popłacze, w końcu przestanie. 

Nie możesz być na każde zawołanie, bo wejdzie ci na głowę.

Ona tobą manipuluje.

To było dla mnie bardzo trudne. Słyszeć dookoła takie rady. Bardzo mnie to stresowało, bo ja właśnie chciałam nosić, chciałam tulić, bujać. 

Potrzebowałam przeczytać wiele książek i innych publikacji mądrych ludzi, żeby w końcu pozwolić sobie na zaspakajanie potrzeb mojego dziecka bez wyrzutów sumienia i bez przejmowania się tym, co mówią inni. 

Niestety, wiele osób powtarza to, co „gdzieś tam kiedyś” zasłyszało lub co przekazane zostało im z pokolenia na pokolenie. Prawda jest taka, że od czasów naszych babć, ba, nawet matek, wiele się zmieniło.

 Najnowsza wiedza jest taka, że im bardziej jesteśmy zorientowani na potrzeby naszych dzieci i reagujemy na nie z empatią, tym lepsze budujemy im fundamenty. Zaopatrujemy w ten sposób dzieci w podstawę, po której będą stąpać przez całe życie. 

Rozłóżmy na części pierwsze te „zasłyszane prawdy” serdecznych ciotek:

Nie bujaj, bo przyzwyczaisz

Wiecie dlaczego bobaski tak bardzo lubią bujanie i często tak szybko się przy nim uspakajają? Ponieważ ten ruch pamiętają od zawsze, czyli jeszcze z brzucha mamy. Dodatkowo niemowlęta rozwijają w ten sposób wyobraźnię przestrzenną. Badania dowodzą, że dzięki bujaniu tworzą się nowe połączenia między neuronami, co wspiera rozwój intelektualny. Ten delikatny ruch sprzyja też rozwojowi układu przedsionkowego, co w przyszłości przyczyni się do lepszej koordynacji ruchowej. 

Dlatego bujaj i przyzwyczajaj, ile się da! 😊

Nie noś, bo rozpieścisz i już nie odłożysz

Badania potwierdzają, że noszenie dzieci wspomaga pracę ich układu odpornościowego. Noszenie dzieci to nie wymysł nadgorliwych matek. Noworodki po urodzeniu potrafią zaciskać uda, i rączki w momencie, kiedy osoba, która je nosi, wykonuje gwałtowny ruch. Jest to dowód na to, że to ewolucja wpisała w naszą biologię potrzebę noszenia. A to za sprawą koczowniczego trybu życia, który prowadzili nasi przodkowie. Nie zapominajmy tutaj o ogromnych profitach płynących z budowania relacji dzięki bliskości rodzic-dziecko.

Niech poleży, popłacze w końcu przestanie

Nie możesz być na każde zawołanie, bo wejdzie ci na głowę

Matka natura tak nas stworzyła, że dziecko, które ma niezaspokojoną jakąś potrzebę, płacze. To jego narzędzie do informowania otoczenia o tym, że na przykład: jest głodne, potrzeba zmienić mu pieluszkę, jest mu zimno lub gorąco albo kiedy, jak każdy zdrowy noworodek – potrzebuje naszej bliskości. 

Bliskość z drugim człowiekiem to jedna z podstawowych potrzeb każdego z nas. Rodzimy się jako istoty społeczne i to normalne, że w pierwszych dniach życia – łakniemy bliskości.

Z wielu publikacji i badań naukowych możemy dowiedzieć się, że dziecko pozostawione do wypłakania w końcu się poddaje i przestaje płakać. Nie dlatego, że nauczyło się regulować swoje emocje, ale dlatego, że poddało się. Nie woła już rodzica, bo wie, że i tak nikt nie przyjdzie. Płacz dziecka wyrządza bardzo dużo krzywd w niedojrzałym jeszcze, rozwijającym się mózgu dziecka.

Dlatego nie zostawiajcie swoich pociech płaczących. Ja byłam przy Mayi, kiedy tylko zapłakała. 

W sekundę pojawiałam się przy niej. Karmiłam, tuliłam, lulałam. W końcu wołała mnie coraz rzadziej. Widzę, że empatia, obserwacja i zaspakajanie potrzeb dzieci, to najlepiej działający model na wychowanie pewnego siebie, świadomego człowieka. Wiem, co mówię, bo mam też 12- letniego syna i choć, kiedy on był malutki, nie wiedziałam tyle o rodzicielstwie bliskości co teraz, to zawsze byłam uważna na jego potrzeby i otoczyłam go masą miłości i empatii. 

Uwierzcie mi na słowo – wyrasta na wspaniałego człowieka. 

Ono tobą manipuluje

Dzieci, które ledwo przyszły na świat, naprawdę nie są tak przebiegłe i sprytne, żeby łączyć zachowania przyczynowo skutkowe i kimkolwiek manipulować. 

Nawet starsze dzieci naprawdę nie próbują nami manipulować. Wystarczy wyjść ze skóry oceniającego dorosłego i wejść w skórę dziecka. Jeśli dziecko przyzwyczai się do czegoś i uzna, że to było przyjemne i miłe dla niego, to logicznym jest, że będzie się tego domagało. Nie nazwałabym tego przebiegłą manipulacją, a zwykłą chęcią powrotu do tego, co było dobre i przyjemne 😉 

Rodzicielstwo Bliskości jest o byciu uważnym i otwartym na potrzeby swojego dziecka. O empatii do dziecka i jego potrzeb, ale niezapominaniu również o napełnianiu zbiorniczka swoich zasobów, o których więcej piszę tutaj. 🙂

Źródła:

Carlos Gonzales „Mocno mnie przytul”

Agnieszka Stein „Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację”

12 lat doświadczenia w macierzyństwie 😉

https://www.wymagajace.pl/niemowleta-ktore-stracily-nadzieje-trening-snu-a-wyuczona-bezradnosc/