Ojciec jako pierwowzór mężczyzny dla swojej córki

Jako dziewczyna wychowująca się bez wzorców mamy i taty, a co za tym idzie wzorców kolejnych relacji – całe życie wybierałam. Można by powiedzieć, że poniekąd miałam szczęście. Wprawdzie nie dostałam tych ważnych i dobrych jakości w posagu, ale też nie zostały mi one zatrute różnymi dysfunkcjami. Jeśli chodzi o ojca czy też mężczyznę, z którym miałabym więź i mógłby mi służyć jako wzór – nie było takiego w moim dzieciństwie. Z matką wprawdzie historia jest nieco bardziej złożona, ale dziś chciałabym skupić się na relacji z ojcem.

Zazwyczaj w życiu każdej dziewczynki pierwszym i najważniejszym wzorem mężczyzny jest tata. To on pokazuje jej „męskie” standardy. Celowo ujęłam to słowo w cudzysłowie, ponieważ męskość jest pojęciem umownym, naznaczonym kulturowo, wsadzonym w pewne normy społeczne. To tata jako pierwszy mężczyzna pokazuje dziewczynce czym ta „męskość” faktycznie jest i czym ona jest względem niej samej. Pokazuje to każdego dnia choćby tym jak do niej się zwraca, jak ją traktuje, w jaki sposób zaspakaja jej potrzeby. Pokazuje to każdego dnia w relacjach z innymi. Tym jak traktuje mamę, jak traktuje inne kobiety, ale również jak traktuje kolegów czy też innych członków rodziny. To tata jest pierwszym wzorem mężczyzny, który chcąc nie chcąc, na pewno zapadnie w podświadomości.

To dlatego nie raz słyszymy, że dorosłe kobiety często wybierają mężczyzn podobnych do swoich ojców. Zazwyczaj mówi się o tym w kontekście negatywnych zachowań, jak na przykład przemoc czy skłonność do używek. Nie jest to jednak takie proste. Takie samo dysfunkcyjne zachowanie ojca mogło odnieść zupełnie inne piętno no dwóch różnych osobach. Część wzorców jest powielana, dlatego możemy o nich przeczytać w wielu mądrych książkach, ale te same zachowania mogły wywołać inne skutki. Te skutki są czasem tak skrupulatnie ukryte, że zauważamy je dopiero, kiedy z pomocą specjalisty przeprowadzamy skrupulatną analizę naszych zachowań czy też po prostu naszego życia. 

U mnie nie było tego schematu, a jednak jestem specjalistką od nieudanych relacji. Nie było w moim życiu mężczyzny, który służył mi za wzór. Dlatego próbowałam. Próbowałam wiele razy szukając tego czego nie nauczył mnie mój tata. Kim jest mężczyzna i jak powinien mnie traktować. Oczywiście odpowiedzi na te pytania nie znajdują się tylko i wyłącznie w relacji z ojcem, ale to ojciec ma ogromny wpływ na zbudowanie odpowiednich granic, które mają za zadanie nie tylko chronić nas w relacjach damsko męskich, ale przede wszystkim rozwijać się w relacji mając u boku kogoś odpowiedniego. 

Dziś myślę, że znalazłam odpowiedź. Kosztowało mnie to wiele zranień, wiele łez w żalu i niezrozumieniu. Kosztowało mnie to dużo czasu, ale znalazłam to czego szukałam. Wiem na jakiego mężczyznę wychowuję syna i gdzie sią postawione moje granice. 

Widzę dużo związków, w których kobiety są nieszczęśliwe. Dlaczego? Często dlatego, że mężczyzna, którego mają u boku nie jest towarzyszem, z którym chcą iść przez życie, a przez to mają wrażenie, że życie przecieka im przez palce. Dlaczego w takim razie nie siądą i nie porozmawiają szczerze o tym, że są nieszczęśliwe? Co powoduje, że niejednokrotnie nie chcemy, nie potrafimy, czy też nie mamy odwagi zrezygnować ze związku, który nam nie służy? 

Myślę, że niejednokrotnie odpowiedź jest prosta. Nie mamy dobrego wzoru mężczyzny, który jest zapisany w naszej podświadomości. Wzoru, który pracuje i wywołuje skutki w naszym aktualnym życiu, ale dzieje się poza naszą świadomością. Skoro jest nieodpowiedni wzór to jaki jest odpowiedni? Ta niewiedza to kolejny powód. Skoro nie chcę tego, to czego tak naprawdę chcę? Czy to normalne? Dlaczego tak jest? Gdzie są te granice? Jakie są jakości ważne dla mnie? Czasem jednym z takich powodów jest po prostu lęk. Nie tylko samo rozstanie jest przerażające, a jego konsekwencje. Dlaczego tkwimy w złych związkach? Przechodziłam ten temat wiele razy i znam go od podszewki, dlatego chętnie zajmę się nim w następnym wpisie.