Kindness – czyli jak zmienić świat na lepszy

Jest takie słowo po angielsku, które ma na sobie tak duży ładunek ciepła i dobra, że aż ciężko je przetłumaczyć. Kindness – czyli życzliwość, uprzejmość to sposób na życie, który może zmienić świat. 

Na pierwszy rzut oka może to brzmieć jak banał, ale naprawdę pomyślcie przez chwilę jak wiele może zmienić życzliwe, uprzejme podejście do drugiego człowieka. W naszej kulturze mamy sporo sceptycyzmu. Jednak bliżej nam do oskarżenia ekspedientki o nieprofesjonalizm, kiedy odburknie nam coś z ponurą miną niż do odpowiedzenia z życzliwością mając z tyłu głowy, że życzliwość rodzi życzliwość. Moje podejście do życia w ostatnich latach zmieniło się diametralnie. Nie tylko odpowiadam życzliwością uśmiechając się i dziękując, ale zazwyczaj mam też bardzo dużo compassion do drugiej osoby. Specjalnie napisałam to słowo po angielsku, bo po polsku totalnie nie brzmi to tak jak powinno. Dlaczego? Właśnie dlatego, że nasza kultura nastrojona jest bardziej na narzekactwo niż na patrzenie na drugiego człowieka w szerszym obrazku. 

Czy kiedy ekspedientka w sklepie, kelnerka w restauracji albo pani w kolejce odburknęła Wam coś niemiłego pomyśleliście sobie: szkoda mi jej, może ma trudny dzień. Pokłóciła się z kimś lub rozlała poranną kawę i nie miała czasu na drugą albo może po prostu wstała lewą nogą i nic jej od rana nie wychodzi? Czy pomyśleliście kiedyś o tej drugiej osobie w szerszym obrazku? 

I idąc dalej. Kiedy ktoś jest dla nas niemiły, my automatycznie stajemy w. gotowości do walki. Gotowi, żeby odszczekać ciętą ripostę albo chociaż poszeptać coś do koleżanki obok. No przecież nie możemy sobie dawać nie? A właściwie dlaczego nie? Czy zamiast ataku nie lepiej pomyśleć sobie: a co to zmieni jeśli na niemiłą interakcję odpowiem tym samym? Nie warto, nic to dobrego nie wniesie.

Miałam taką sytuację w sklepie. Kasjerka rozmawiała z kimś przez telefon. Miała słuchawkę w uchu. Kasowała moje produkty i w pewnym momencie, kiedy chciała wcisnąć do reklamówki papier do pakowania prezentów, który ewidentnie by się pogniótł i stracił na uroku, złapałam go szybko i powiedziałam: ja to wezmę. Na co ona przez telefon mówi do kogoś: mam dosyć tych roszczeniowych klientów bez kultury, prawie by mi oko wydłubała tym papierem. Wiecie jak zareagowałam? Powiedziałam: Przepraszam bardzo, nie chciałam Pani przestraszyć po prostu chciałam szybko zareagować, żeby papier się nie pogniótł. Spokojnie, z uśmiechem i z faktyczną uprzejmością. Kasjerka uśmiechnęła się i zdziwiona moją reakcją zaczęła mnie przepraszać. Przez kolejne trzy minuty spijałyśmy sobie z dziubków śmiejąc się. Spójrzcie jak łatwo zarazić kogoś życzliwością. Nie dziwię się tej pani, że miała gorszy dzień. Z pewnością zarabiała małe pieniądze, nie miała nawet krzesełka, żeby usiąść musiała kasować na stojąco. Może była głodna, może spragniona… męża czy coś 😉 

Wielokrotnie robiłam taki eksperyment. Idąc drogą patrzyłam się mijającym ludziom w oczy i uśmiechałam się do nich. Szeroko, pewnie, życzliwie. Część ludzi spuszczała wzrok, ale znaczna część odpowiadała uśmiechem i pogodnym skinieniem głową. Taka mała interakcja, a nie macie pojęcia ile daje pozytywnej energii. Spróbujcie koniecznie!

Kolejnym, moim ulubionym przykładem na to, że kindness jest niezastąpionym podejściem w życiu są relacje romantyczne. Spójrzcie jak łatwo można się z kimś dogadać okazując mu życzliwość i uprzejmość. Ile można załatwić, jak szybko można dojść do konsensusu. Jak bardzo budujące dla związku jest prowadzenie kłótni w taki sposób, że obie osoby wciąż potrafią być dla siebie kind. Mimo niezgody, mimo różnic. Jeśli dwie osoby potrafią utrzymać kindness niezależnie od niezgody – ich związkiem nie zachwieje żadna kłótnia. Relacja zbudowana na życzliwości i uprzejmości buduje zaufanie. Buduje ten schemat w głowie, że ta druga osoba ma dobre intencje. A to moi drodzy jest ogromnie ważne w relacjach. Wiara w drugą osobę, zaufanie w jej dobre zamiary i szacunek.

Pomyślcie o tym i spróbujcie wprowadzić więcej życzliwości i uprzejmości do swojego życia. Nie tylko dlatego, że ta energia na pewno do Was wróci, ale dlatego, że to dołożenie cegiełki do lepszego świata.