Dlaczego tak trudno nam się zmienić?

To, z czego zdałam sobie sprawę w procesie mojej zmiany to fakt, że nie da się nic zrobić bez uświadomienia, nazwania i poukładania siebie od środka. Niektórzy z nas borykają się z trudnościami w różnych obszarach. Relacje ze znajomymi, relacje z partnerami, zarządzanie emocjami, stawianie i ochrona granic, uległość, samokrytycyzm, people pleasing – mogłabym tak długo. Często próbujemy się zmienić, podejmujemy różne kroki, ale zmiany są krótkoterminowe lub po prostu rozpadają się w trakcie próby wprowadzenia ich. Dlaczego? Skoro mamy chęci i z całych sił, szczerze, od serca próbujemy – dlaczego nie wychodzi? A no dlatego, że nie rozumiemy istoty trudności, którą napotykamy.

Kiedy cierpimy na przewlekły ból głowy, mamy trzy wyjścia. Cierpieć, brać tabletki przeciwbólowe lub rozpoznać przyczynę bólu i zastosować odpowiednie leczenie. Tak jest ze zmianą. Weźmy pod lupę wybuchy złości. Powtarzając sobie „nie będę się złościć” albo nawet próbując technik samoregulacji nie sprawimy, że złość przestanie utrudniać nam życie poprzez nieoczekiwane wybuchy w nieodpowiednich sytuacjach. Żeby popracować nad złością, musimy najpierw ją zrozumieć. Skąd ona się bierze? Czym jest punkt zapalny? Czy jest powiązany na przykład z jakimś wydarzeniem z dzieciństwa? Czy jest powiązany z tym, że nie dbam o self-care czy moje potrzeby są nagminnie ignorowane, a może moje granice są przekraczane? A może wszystkie z tych rzeczy? 

Każdą trudność jaką napotykamy należy najpierw zbadać, poznać, obejrzeć. Dopiero wtedy możemy ruszyć do kolejnego kroku, którym jest tworzenie planu działania. Dopiero jesteśmy gotowi na zadanie sobie pytań takich jak: czy warto skorzystać z pomocy specjalisty? Gdzie szukać pomocy? Może zacząć od książek? Artykułów naukowych? Jak poznać to, z czym się zmagamy od podszewki?

Kiedy piszę o tym wszystkim przychodzi mi na myśl jeden konkretny przypadek, który jest najlepszym dowodem na potwierdzenie treści tego wpisu. Tym przypadkiem jest zmiana sposobu mojego życia. Przez lata obijałam się od jednych błędów po inne  porażki i niepowodzenia. Zagubiona, po ciemku, po omacku, zawzięcie robiłam krok w przód, a zaraz za nim przychodziły dwa w tyłu. Tak bardzo chciałam, tak bardzo próbowałam, byłam bardzo zmotywowana, a jednak nie potrafiłam zmienić podstawowych zachowań, które utrudniały mi życie. I to zmieniło się dopiero, gdy cofnęłam się do moich narodzin i przeszłam całą ścieżkę swojego dzieciństwa. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak została zbudowana moja psychika, dlaczego konkretne sytuacje wywołują falę konkretnych uczuć. Dopiero wtedy byłam gotowa na zmianę. Na naukę siebie od nowa. Swoich emocji, granic, potrzeb, akceptacji, miłości do siebie. Dopiero, kiedy zrozumiałam z czego jestem ulepiona.

Moim zdaniem każdy może się zmienić, ale czasem jest tak, że im silniejsza osoba tym trudniej jej zrozumieć, że tej zmiany potrzebuje i jak ją ugryźć, żeby sobie pomóc. Bywają osoby tak silne, że ich siła staje się ich słabością. Jeśli miałabym dać jedną radę osobie, która chce popracować nad jakimś obszarem swojego życia byłoby to: stawaj z boku i doradzaj sobie tak jak doradzałabyś najukochańszej osobie na świecie. Szukaj, bądź otwarta, próbuj. Kiedy próbujesz jesteś zawsze krok do przodu.