Dlaczego granice są ważniejsze od asertywności?

Kiedy myślimy o granicach mamy przed oczami rozmyty obraz. To słowo wydają się być lekko lakoniczne, enigmatyczne – nie do końca wiemy o co chodzi. Natomiast, kiedy mówimy asertywność – od razu obraz się wyostrza i dokładnie wiemy, w którym kierunku patrzeć. 

Dlaczego tak jest? Przez wizerunek zbudowany wokół tych sformułowań. O granicach mówi się znacznie mniej, za to asertywność stała się produktem sprzedażowym. Mamy teraz modę na asertywność. Myślę, że wiele z nas myli pojęcie asertywności z granicami, a to granice osobiste są pojęciem kompleksowym i to właśnie nimi warto się zająć, poznać, zgłębić. Nie ma żadnej zmiany, nie ma samorozwoju ani dobrego seksu, ani zdrowych relacji, również tych romantycznych, bez dotknięcia tematu granic. Dotyczą one nas wszystkich, ale nie wszyscy nauczyliśmy się gdzie one są, jak ich chronić i jak o nie dbać. 

Czym są granice?

Można powiedzieć, że granice to taka mapa każdego człowieka. Wytycza ona terytorium, gdzie kończę się ja, a gdzie zaczyna środowisko zewnętrzne oraz drugi człowiek. Celem tej mapy jest ochrona nas samych.

Granice dają poczucie, że jestem odrębną jednostką. Granice dają nam wolność i wybór. W granicach nie chodzi tylko o nagminne nie wpuszczanie kogoś na swoje terytorium i ochrona go. To również, a może przede wszystkiem – wybór. e również wybór. Świadomość, że mamy tą sprawczości i możemy się na coś zgodzić lub nie. To wybór daje nam poczucie wolności, wspiera wyznaczanie granic i sprawia, że czujemy się z nimi bezpiecznie.

A. Stein w książce “Dziecko z bliska” pisze, że granice są strategią na zaspakajanie potrzeb. W swojej książce opisuje między innymi proces powstawania granic i początki nieustannego naruszania ich. W dzieciństwie zamiast nauki poznawania granic i opiekowania się nimi, byliśmy uczeni zasad. Nasi rodzice używali takich narzędzi jakie mieli. Uważali, że dzięki zasadom wyjdziemy “na ludzi”. Tak oto w dobrej wierze, ale ze złymi skutkami zasady odbierały nam kontakt z naszymi granicami. 

W dorosłym życiu odbija się to na tym, że nie znamy siebie. Nie wiemy co jest moje a co drugiego człowieka. Pozwalamy innym nas nadużywać. W związkach, w pracy, ogólnie w relacjach. Może też być w drugą stronę. Bierzemy co chcemy bez szacunku do drugiego człowieka nie patrząc na jego granice wykorzystując na przykład to, że jest słabszy. 

Z takim podejściem nie da się żyć w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami. 

Jak poznawać swoje granice? 

Obserwacją. Obserwacja swoich reakcji, obserwacją swoich emocji. Złość jest emocją, która dużo mówi o nas samych (jak zresztą każda emocja).

Dzięki obserwacji na poziomie ciała możemy rozpoznać, że coś dzieje się na terenie naszych granic. Może to być bezpośredni wybuch złości, dyskomfort, ucisk w klatce piersiowej, zaciśnięte piersi – to są oznaki, że dzieje się coś czemu warto się przyjrzeć. Może ktoś narusza nasze terytorium tam, gdzie tego nie chcemy. 

Ważne jest, żeby komunikować swoje granice. Kiedy czegoś nie chcemy, ale też, kiedy wyrażamy na coś zgodę lub jest to dla nas ważne – warto mówić o tym otwarcie. Ja zaczęłam tak robić i dodało mi to dużo pewności siebie. Poczułam jakbym nawiązała lepszą relację ze sobą. Stawałam po swojej stronie i mówiłam otwarcie: nie chcę, żebyś tak do mnie mówił bo… proszę nie traktuj mnie tak bo… lub po prostu, kiedy nie chciałam czegoś zrobić, czymś się zająć mówiłam, że nie mam na to teraz przestrzeni, a kiedy na czymś mi zależało otwarcie stawiałam sprawę komunikując, że jest to dla mnie ważne. 

Zaufanie i szacunek do siebie, ale również do innych są kluczem do zdrowego ogarnięcia tematu granic. A granice jak możecie przeczyta wyżej – to bardzo ważna wartość. Dla nas, dla naszego rozwoju, dla naszego poczucia bezpieczeństwa i wzmocnienia poczucia własnej wartości. Samo dobro!