DIETA MAMY KARMIĄCEJ NIE JEST TAKA SAMA JAK DIETA CIĘŻARNEJ

Wiele z nas nie wie, że dieta mamy karmiącej piersią jest zupełnie inna niż dieta podczas ciąży. Pamiętam to lato 12 lat temu, kiedy na stragany wjechały piękne czerwone truskawki i bób. O mamusiu jak ciężko było sobie odmówić! Pamiętam, że truskawki jadłam na 10 razy chyba. Najpierw gryza, za parę godzin całą, potem troszkę więcej aż byłam pewna, że mój syn na pewno nie ma alergii na truskawki. Co to był za stres!

Wiele z nas nie wie o tym, że czasy się zmieniły i dieta matki karmiącej wygląda inaczej niż jeszcze parę lat wstecz. Kiedy mój syn był na piersi (12 lat temu) dieta mamy karmiącej piersią była dosyć restrykcyjna.

  1. Żadnych roślin strączkowych, kapusty czy cebuli, bo wzdymają i powodują kolki

Dziś wiemy, że kryje się w nich całe mnóstwo wartościowych składników. Faktycznie produkty te mogą wzdymać, ale tylko mamę, bo proces produkcji mleka wyklucza ten element powodujący gazy

  • Żadnych cytrusów, truskawek, orzechów, czekolady i innych produktów uznawanych za alergizujące. 

Tak długo jak u dziecka nie ma alergii na konkretny produkt żaden produkt nei jest alergizujący. Proste 😉

  • Kawa to raczej be i szkodzi dziecku

Oj nie jedna z nas wie, że ciężko przetrwać dzień bez kawy, a dzień z niemowlakiem bez kawy może być prawdziwym wyzwaniem. Na szczęście już wiemy, ze 2-3 filiżanki kawy to dawka kofeiny, która nie ma żadnego wpływu na mleko mamy

  • Mleko krowie, jajka – ostrożnie, bo skaza białkowa i te sprawy

Tu podobnie jak z cytrusami. Tak długo jak nie występują symptomy alergii możemy spożywać do woli.

Okazało się (na szczęście!) że te zalecenia są już nieaktualne. Mało tego, udowodniono, że im bardziej zróżnicowana dieta matki, tym mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia alergii pokarmowych u dziecka. Oczywiście dziecko może mieć alergię na jakieś produkty, ale dietę eliminacyjną wprowadzamy dopiero po wystąpieniu symptomów alergii i po konsultacji oraz pod stałą kontrolą lekarza.

To nie koniec dobrych wieści!

W ciąży nie możemy jeść surowego mięsa, surowych ryb i owoców morza, surowego jajka czy serów pleśniowych, ale podczas karmienia schodzą one z cenzurowanego. Oczywiście wszystko z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Ważne, żeby nie jeść ryb o wysokiej zawartości rtęci, żeby dbać o jakość i świeżość zarówno ryb jak i mięs, owoców morza jak i jajek 😊

Jak same widzicie dieta mamy karmiącej okazuje się być nie taka straszna jak ją malują 😊