Czy to jest znak, czy to jest przypadek?

Nie wychowałam się w katolickiej rodzinie, ale wychowałam się w katolickim kraju i to chyba najbardziej odsunęło mnie od wiary. Wielu Polaków buduje swoją wiarę nie na wartościach, a na tradycjach. Obserwując to przez całe życie z boku łatwo było mi dojść do wniosku, że ta wiara to jedna wielka ściema. Skostniałe reguły i zasady, których większość nie przestrzega albo nawet nie zna. Ludzie klepiący te sztuczne rymowanki w kościele nie do końca utożsamiający się z nimi. Ta otoczka „trzeba iść do kościółka, bo co sąsiedzi powiedzą”, Trzeba się ubrać, trzeba się pokazać, trzeba zrobić wielką imprezę na chrzciny czy ślub, trzeba pucować okna dla Jezusa, ale kiedy przychodzi do okazania miłosierdzia… oh well… To nie o nas. Niestety takie są moje doświadczenia z wiarą katolicką. Nie wspomnę już nawet o tym jaki przykład dają księża. O tej Sodomie i Gomorze, która się dzieje za ścianami kleru. Utrzymanki w każdej wiosce, molestowanie dzieci, gromadzenie majątków, a sam Konkordat z Państwem Polskim i religia w szkołach to już jest temat, który podnosi mi ciśnienie na samą myśl.

Znacznie bardziej za to lubię Amerykańskich Chrześcijan. Nie mam wiele doświadczeń z tą wiarą, ale mieszkam w Stanach więc widzę i czuję jak to tu działa. Amerykańska wiara w Boga jest o radości, nadziei, odrodzeniu, szacunku, miłosierdziu, mogłabym tak dalej. Mimo, że katolicyzm jest odłamem chrześcijaństwa to robi wrażenie kompletnie oderwanej z kosmosu wiary, jakby spojrzeć na sposób doświadczania jej przez ludzi. Patrzę na Amerykanów jak oni celebrują swoją wiarę i to sprawia, że chciałabym wierzyć. Ja, bezbożna, zagorzała przeciwniczka kościoła katolickiego chciałabym wierzyć w Boga. Widzę o ile łatwiej jest ludziom wierzącym. Wszystko co dzieje się w ich życiu mogą zrzucić na „znak od Boga”. Brzmi zabawnie i od razu przywodzi mi na myśl kultura Vikingów, którzy to tłumaczyli sobie absolutnie wszystko wolą bogów i mam tą rezerwę – widzę, że to wymysł na potrzebę przetrwania. No i co z tego. I tak chciałabym wierzyć.

Wczoraj miałam wypadek samochodowy. Stłuczkę z mojej winy, bardzo absurdalną i nieoczekiwaną, ponieważ uważam się za świetnego kierowcę. Wymieniliśmy się ubezpieczeniami. Kawałek blachy dotykał mojego koła, ale życzliwy Amerykanin pomógł mi ją odgiąć i mogłam jechać po córkę nie korzystając lawety, bo auto było sprawne. Kiedy zeszły ze mnie emocje rozpłakałam się na autostradzie. W tle leciała muzyka sprzyjająca rozładowaniu emocji, a ja płakałam na głos i krzyczałam: czy choć raz może się odmienić mój los i przestać być tak niesprawiedliwy dla mnie? Po chwili zobaczyłam komunikat w samochodzie, że mam niskie ciśnienie w przedniej oponie – złapałam gumę. To był bardzo trudny dzień. Tego dnia miałam okazję porozmawiać z kimś, kto opowiadając mi swoją historię sprzed lat powiedział: ja wierzę, że Bóg mówi do nas w jakiś sposób przez znaki. Przez ludzi, przez sytuacje. I pierwszy raz w życiu nie pomyślałam, że ta osoba jest na innym poziomie świadomości życia. Pomyślałam sobie: może mój wypadek z autem dzisiaj to był znak, żebym zwolniła i skupiła uwagę na innych rzeczach. Ostatnio bardzo dużo pracuję. Dopiero napisałam książkę i od razu wzięłam się za tworzenie kursu online. W międzyczasie ogarniam mój sklep na Amazonie, pracuję na eventach w weekendy jeśli tylko mam okazję i jeżdżę Uberem w każdej wolnej chwili. To daje mi wolość, żeby pisać, żeby tworzyć kontent i robić to co lubię. Ale z drugiej strony ostatnio trochę nie wyrabiam na zakrętach. I kiedy tak sobie pomyślałam, że może to znak poczułam jakby ktoś usiadł koło mnie, poklepał mnie po plecach i powiedział: wszystko będzie dobrze. 

Wciąż daleko mi do wiary w Boga. Bardzo interesuje mnie Buddyzm i właściwie każda wiara, która opiera się na odpowiednich wartościach. Dużo mocy nadaje ludziom. Empatia, szczerość, wyrozumiałość, lojalność, miłość do drugiego człowieka – to są wartości, w które wierzę i których szukam. 

Nie wiem czy to ja się zmieniam czy to tylko moja psychika, która potrzebuje wsparcia, ale chciałabym wierzyć, że jest tam jakaś siła, która nadaje temu wszystkiemu sens. Na chwilę obecną zostanę jednak przy psychologii, która dała mi odpowiedzi na bardzo wiele pytań zmieniając moje życie na lepsze. No może jestem już trochę skłonna wierzyć wybiórczo w znaki. Ciekawe gdzie mnie to zaprowadzi.